Hybrydy

Hybrydy – CND

Może zacznę od tego, że są to jedne z moich ulubionych lakierów hybrydowych. Jak na razie mam tylko pięć kolorów, wszystkie bardzo jasne, więc nie mogę się wypowiadać o jakości „marki”, bo ciemne kolory mogą się zachowywać zupełnie inaczej. Sama w sumie nie wiem jak to się stało, że akurat z CND zakupiłam same nudziaki… Najpierw kupiłam kolory 06 i 11 z myślą o frenczu, którego do tej pory nie wykonałam. W tym samym zamówieniu dorzuciłam kolor 52, który miał być alternatywą dla różowego 06. Na wzorniku 52 wydał mi się bardzo jasny, więc w następnym zamówieniu kupiłam ciemniejsze 44 i 45.

Przy pierwszym zakupie zapłaciłam $1,68 za buteleczkę (link jest już nieaktywny, sprzedawca LULAA), za drugim razem $1,52 (link, sprzedawca LULAA Nail Art Shop). Za taka niewielką kwotę dostajemy 10ml produktu – a przynajmniej tyle jest zadeklarowane 😉 Nie sprawdzałam objętości w strzykawce, bo buteleczki zawsze wydawały się uczciwie wypełnione. Lakier ma przyjemną konsystencję, nie rozlewa się na skórki, ładnie się rozprowadza po płytce. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to pędzelek, który jak na moje upodobania jest zbyt wąski. Nie spotkałam jednak jeszcze w hybrydach moich ulubionych, szerokich pędzelków, które umożliwiają pomalowanie paznokcia dwoma pociągnięciami. W przypadku CND można sprawnie pokryć płytki lakierem, więc to moje narzekanie jest tak trochę „dla zasady” 😉

Może teraz trochę o kolorach. 06 jest dobrze kryjącym różem, który do frencha nadaje się raczej pod białą końcówkę a nie jako półtransparentny lakier nawierzchniowy. Zaskoczył mnie swoją intensywnością – chyba dlatego jeszcze nie pokusiłam się o wykonanie tego mani 😉

11 to ładny biały kolor, który na wzorniku ma świetne krycie. Nie smuży, dobrze się rozprowadza – nie jest to taka zimna biel, mnie przypomina kolor mleka.

44 to piękny kolor słabego cappuccino. Podobnie jak 45 i 52 nadaje się do biura i jako baza do wzorków lub innych zdobień. Kryje przy dwóch warstwach. Kilkukrotnie miałam go już na paznokciach i za każdym razem bardzo podobał mi się efekt.

45 to chyba mój najmniej ulubiony z tych trzech, które już „nosiłam”. Jak dla mnie kolor jest ciut zbyt ciepły i chyba dlatego jakoś nie podpasował mi w zimnych miesiącach.

52 to mój faworyt. Bawi mnie to, bo na wzorniku mnie rozczarował. Wydawał się taki nijaki. Kiedy zrobiłam z nim mani niespodziewanie stwierdziłam, że to chyba jest idealny nude do moich dłoni.  Nawet do końca nie wiem jak go opisać bo kiedy patrzę na niego teraz, to nadal pomalowany na plastiku wydaje mi się bardzo mało atrakcyjny 😀 Ma w sobie jakieś delikatne żółte nuty, które widzę dopiero kiedy mam go na paznokciach.

W lampie 48W lakiery twardnieją w przeciągu 10 sekund. Wszystkie kolory, których już używałam bardzo ładnie odmaczają się w acetonie. Czytałam, że nie zawsze tak jest – niektórzy pisali, że związane jest to z tym w jakich buteleczkach kupujemy lakiery CND – mnie się poszczęściło. Planuję kupić jeszcze jakieś ciemne lakiery z tej serii, ale najpierw muszę poczekać aż dotrą do mnie wszystkie zamówione kolory z innych marek i przetestuję jak się sprawują.

(Nie mogłam się zdecydować, na którym zdjęciu najlepiej widać kolory więc załączam 4 prawie takie same 😉 )

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s